„Afera” przedawnionych, spłaconych i fikcyjnych roszczeń w EPU

Coraz częściej na różnych forach a także na „poważnych” portalach czytam, że e-sąd to narzędzie do wyłudzania pieniędzy poprzez kierowanie do e-sądu pozwów o zapłatę przedawnionych, spłaconych albo nigdy nie istniejących długów i podawanie w pozwie nieaktualnych (zmyślonych) adresów pozwanych przez co ci nie mają możliwości odwołać się od nakazów zapłaty. A jeden to napisał nawet, że e-sąd wysyła nakazy zapłaty pocztą zwykłą a nie poleconą.

Czas najwyższy zdementować bajeczki. Otóż po pierwsze, żaden sąd z urzędu nie rozpatruje przedawnienia. Jeżeli roszczenie jest przedawnione i pozwany o tym wie, to może skutecznie wnieść sprzeciw od nakazu zapłaty podnosząc w nim zarzut przedawnienia. Pozwany oczywiście może sobie sprawdzić, czy powód podał w pozwie rzeczywista datę wymagalności zobowiązania i jeśli nie pamięta, to jest wysoce wskazane aby odnalazł dokument i sprawdził faktyczną datę.

Sama procedura doręczenia w EPU czyli w Elektronicznym Postępowaniu Upominawczym z e-sądu niczym nie różni się od procedury doręczeń w tradycyjnych postępowaniach czyli z sądów … no tych w budynkach zwanych „marmurkami” czyli nie elektronicznych a „normalnych”. E-sąd wysyła odpis pozwu i nakazu zapłaty na adres pozwanego wskazany w pozwie. Jeżeli pozwany już tam nie mieszka, to poczta zwraca taka przesyłkę do e-sądu z adnotacją „adresat wyprowadził się”. Jeżeli adres został wymyślony przez powoda – naciągacza, to poczta powinna zwrócić przesyłkę z adnotacją „adresat nieznany”. W obu przypadkach sąd wezwie powoda do wskazania aktualnego adresu pozwanego i dopóki powód nie poda aktualnego adresu i nie nastąpi prawidłowe doręczenie, to nakaz zapłaty nie uprawomocni się zatem nie będzie możliwe wszczęcie postępowania egzekucyjnego. Jeżeli adres jest prawidłowy a pozwany nie podejmie przesyłki mimo dwukrotnego awizowania, to przesyłka powróci do e-sądu z adnotacją „nie podjęto w terminie” ze skutkiem doręczenia – nakaz uprawomocni się. Jeżeli stało się tak dlatego, że pozwanemu nie chciało się iść na pocztę zrealizować awizo albo błędnie wyliczył termin awiza, to sam jest sobie winien. Jeżeli jednak przykładowo przebywał w szpitalu albo na wczasach, to może wnieść do sądu o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu. Oczywiście w tym ostatnim przypadku może już trwać postępowanie egzekucyjne, kiedy będzie wnosił o przywrócenie terminu. Trudno, takie jest życie ale tak samo jest w postępowaniu tradycyjnym.

Dlaczego zatem rozpętała się „afera”? Zapewne dlatego, że ułatwienie jakim jest EPU bardziej zachęca wierzycieli do wnoszenia pozwów niż gdy istniało tylko tradycyjne postępowanie wymagające pisania pozwów na papierze wraz z odpisem, załączania i kserowania dokumentów, chodzenia z pozwem na pocztę albo do biura podawczego sądu. W EPU nic nie trzeba na papierze pisać, nic nie trzeba kserować, nic nie trzeba załączać a prócz tego, wniosek do egzekucyjny komornika też można w EPU wysłać przez internet. Ruszyła zatem lawina pozwów o zapłatę niskich, bardzo niskich długów których wcześniej nie chciało się wierzycielom dochodzić na drodze sądowej i w komorniczym postępowaniu egzekucyjnym. Ruszyła też lawina pozwów m.in. o zapłatę mikro pożyczek na SMS. I stosunkowo (w porównaniu do czasów gdy EPU jeszcze nie było) sporo pojawiło się sytuacji w których poczta nie była zorientowana, że adresat już wyprowadził się (takie błędy miały miejsce i dawniej, ale czym mniej pozwów, tym mniej takich błędów) albo gdy adresat przebywał w szpitalu, na wczasach albo na szkoleniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.